Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wloskie obyczaje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wloskie obyczaje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 marca 2015

Babeczki mimoza na Dzień Kobiet




Dzień Kobiet we Włoszech ma żółlty kolor i od zawsze związany jest z delikatną mimozą. W tym dniu dosłownie całe miasteczka przystrojone są na żółto, witryny sklepowe i kwiaciarniane pełne są gałązek mimozy i żółtych kokard. Cukiernie oferują pyszne ciasta koniecznie  z „mimozowym” akcentem: marcepanowymi gałązkami z żółtymi kuleczkami, lub z pokruszonym biszkoptem, imitującym kwiatuszki mimozy. W tym dniu wiele imprez jest organizowanych specjalnie dla kobiet, a parki, muzea czy wystawy oferują płci pięknej wstep wolny. Włoszki, tego wieczoru z pewnością nie spędzą z ukochanym, wybiorą kolację w babskim gronie, a wieczór zakończą wypadem do teatru, kręgielni, dyskoteki, lub  klubu z męskim striptisem(!).

Dzisiejszym wypiekiem również nawiązuję do Dnia Kobiet. Dedykuję te mimozowe babeczki moim dwóm córkom, życząc im, aby NIGDY w życiu nie żałowały, że urodziły się KOBIETAMI, a wszystkim Kobietom, aby zawsze czuły się kochane i szanowane przez partnerów i społeczeństwo.

Zapraszam na pyszne biszkoptowe babeczki z lekkim kremem budyniowym pasticcera i kawałeczkami ananasa, którymi dołączam do akcji „Ciasto na niedzielę”.


Babeczki mimoza na Dzień Kobiet

Składniki na 12 babeczek:
200 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3  jajka (żółtka i białka osobno)
150 g cukru
90 ml oleju
łyżeczka ekstraktu z wanilii
50 ml letniego mleka

Do nasączenia: ½ szklanki soku z ananasa( u mnie ananas z puszki, bez dodatku cukru), ewentualnie odrobina alkoholu dla smaku

Krem budyniowy pasticcera:

2 żółtka
1 jajko
120 g cukru
50 g mąki pszennej
1/2 l mleka
skórka z cytryny eko
3 łyżki soku z cytryny
3 plasterki ananasa z puszki

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 st.C. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia. Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na puszystą pianę, stopniowo dodając cukier. Kiedy masa będzie lśniąca dodajemy po jednym żółtku, mieszamy na zwolnionych obrotach miksera.  Na przemian dodajemy mąkę i olej, delikatnie mieszamy. Na koniec dodajemy letnie mleko.


Formę do mufinek wykładamy papierowymi papilotkami. Wykorzystując łyżkę do lodów, nalewamy ciasto do papilotek, do wysokości ¾. Babeczki wstawiamy do piekarnika narzanego do 180 ° i pieczemy do tzw suchego patyczka, okolo 25 minut.
Odstawiamy babeczki do ostygnięcia.

W międzyczasie przygotowujemy krem budyniowy.



W mało przypalającym się garnku podgrzewamy bardzo mocno mleko. Następnie do mleka dodajemy obraną skórkę z cytryny.
W miseczce ucieramy jajko, żółtka i cukier na kogel mogel, dodajemy przesianą mąkę, mieszamy. Z mleka wyjmujemy skórkę cytryny. Do przygotowanej masy jajecznej dodajemy gorące mleko, nastepnie całość przelewamy z powrotem do garnka. Garnek wstawiamy na mały gaz i gotujemy aż powstanie budyń (ok. 4 min). Caly czas mieszamy aby się nie przypalił. Studzimy.


W babeczkach wycinamy wgłębienie na krem. Ja posłużyłam się sprytną wycinarką do mufinek.Z ciasta pozostalego ze środka babeczek odcinamy skórke i kroimy w małą kostkę.      

Plasterki ananasa kroimy na małe cząstki. Po parę kładziemy we wgłębienia babeczek i przykrywamy kremem budyniowym. Wierzch babeczek również pokrywamy kremem. Dekorujemy kostką biszkoptową i posypujemy cukrem pudrem.




czwartek, 11 grudnia 2014

Bożonarodzeniowy jarmark w Trydencie cz.II



Trydent jest jednym z tych miast, do których wystarczy raz zawitać, by chcieć wracać jak najczęściej. Miasto kojarzone jest głównie z Soborem Trydenckim, który odbywał się tutaj w latach 1545-1563. Większość budowli starej części miasta pamięta te czasy. I właśnie wspaniałe zabytki architektury przyciągają większość turystów.


Głównym punktem „starówki” w Trydencie jest centralny plac Katedralny (Piazza Duomo) z katedrą św.
Wergiliusza i XVIII-wieczna fontanna Neptuna.  Piazza Duomo otaczają podcienie, sklepy i kawiarnie, a na zewnątrz rozchodzą się promieniście pełne pałacow i kamieniczek ulice. Piazza jest również miejscem tradycyjnych spotkań zarówno mieszkańców Trydentu, jak i turystów. Do katedry przylega zwieńczony wieżą o kwadratowej podstawie Palazzo Pretorio, gdzie obecnie znajduje się Museo Diocesiano Trentino, z malowidłami przedstawiąjacymi posiedzenia soboru. Wokół placu znajdują się pałace z odrestaurowanymi fasadami. Na jednej z kamenic fasada pokryta jest freskami przedstawiającymi sceny z historii miasta.





Renesansowy charakter architektury, czyni z Trydentu wyjątkowe miejsce pośród wszystkich alpejskich miast. Już zaplanowaliśmy, że wrócimy tu wiosną, aby zgłębić histoyczny aspekt miasta i doszukać się śladów Aleksandra, polskiego księcia mazowieckiego, który w XVw. był biskupem trydenckim i który sprowadził tu wielu Polaków.









wtorek, 9 grudnia 2014

Bożonarodzeniowy jarmark w Trydencie cz.I



Kto im się oprze? Ja, nie!

Jarmarki świąteczne pozwalają poczuć magiczną atmosferę świąt. Odwiedzając je mamy możliwość nie tylko nacieszenia oka pięknymi  dekoracjami, czy kolorowymi straganami, ale przede wszystkim uszczuplenia naszej kieszeni i znalezienia tych jedynych i niepowtarzalnych ozdób choinkowych, czy prezentów. Po męczących zakupach znowu sięgniemy do kieszeni; bo jak można odwiedzić jarmark i nie skosztować lokalnych smakołyków czy grzanego wina kuszącego korzennym zapachem?



Ale po kolei:-)
W ostatnią sobotę listopada, jeszcze przed świąteczną gorączką, postanowiliśmy odwiedzić Trydent (Trentino), gdzie odbywa się  jeden z najpiękniejszych jarmarków w północnych Włoszech. Wybór nie był przypadkowy, specjalnie „omineliśmy” jarmarkowe kolosy typu: Bolzano, Merano czy Bressanone, ponieważ zależało nam na zasmakowaniu wolnego rytmu życia, prowincjonalnego górskiego miasteczka.  



W tym roku tradycyjny trydencki jarmark z sugestywnie oświetlonymi straganami odbywa się na dwóch placach: na Piazza Fiera ( gdzie od zawsze jest usytuowany) i na Piazza Battisti, na małym placyku w historycznym centrum.



 Bogato udekorowane stragany oferują najwyższej klasy rzemiosło, świąteczne szopki i figurki . Nie brakuje ceramiki, biżuterii, ręcznie robionych świec, a nawet mydel. Ale przede wszystkim króluja  różnego rodzaju ozdoby świąteczne: ręcznie wykonane lampki, ozdoby choinkowe, świece, tradycyjne drewniane zabawki i witrażyki.









Na każdym kroku widać, że sprzedawcy dbają o wysoką jakość oferowanych towarów, z pewnością wiedzą, że zostaliby napiętnowani gdyby sprzedawali  świąteczny kicz czy importowaną „chinszczyznę”.








Dopełnieniem niepowtarzalnego klimatu, jaki panuje w całym miescie są „i sapori del mercatino” (smaki jarmarku), czyli miejscowe świąteczne przysmaki, którymi szczyci się Trydent.  Nikt nie wyjedzie z Trydentu bez zakupienia czy choćby skosztowania suszonych salami, szpeku, nugatów, pierniczków, herbatników imbirowych i grzanego wina. Ciekawostką jest, że regionalne specjały często trafiają pod choinkę, ponieważ produkty żywnościowe i wino to jedne z najpopularniejszych i najmilej widzianych przez Włochów prezentów na Boże Narodzenie. 










Ludzie są przyjaźni i otwarci, dla nas trochę „egzotyczni”.








czwartek, 25 września 2014

Festa dell’Uva, Vò 2014- Festiwal Wina


Wzgórza Euganejskie( Colli Euganei)  z powulkaniczną glebą, to idealne miejsce  na plantacje winogron. Nie bez powodu ich zbocza- pomiędzy wioskami, willami i kościołami- porastają winnice, z których pochodzą wyborne wina. W małym, położonym w jednej z dolin Colli Euganei, miasteczku o niewiele mówiącej nazwie Vò, każdego roku od kilkudziesięciu lat, po winobraniu, gdzieś tak w połowie września, odbywa się Festiwal Wina i Winogron-Festa dell’ Uva.

W tym roku udało nam się uczestniczyć w 64 edycji Festa del Uva. Festiwal wina odbywa się na centralnym placu Vò i trwa z reguły trzy dni. Rozpoczyna się w piątek wieczorem, a kończy w niedzielę  pochodem korowodów  i spektaklem kabaretowym. Festiwalowi towarzyszą również inne atrakcje: konkurs na najlepsze wino regionu, płatna degustacja wina i jego sprzedaż,  czy bogate zaplecze gastronomiczne, z najwyborniejszymi perełkami kuchni weneckiej.  
Wokół piazza centrale powstało swoiste „winne miasteczko”. Pełno było drewnianych budek, w których lokalni producenci win wystawiali „swoje dzieła”. W jednej z takich budek za symboliczną opłatą 7€ można było zakupić prawo do degustacj okolicznych win i innych pysznych przekąsek. 






Mogę śmiało stwierdzić, że tak jak dorośli czekali na degustację, tak dzieci czekały na główny punkt programu: winogronowy korowód. Pochód barwnych korowodów na bogato zdobionych wozach karnawałowych powiązany był z konkursem na ten najbardziej oryginalny. W kolejności mogliśmy podziwiać następujece „winne wozy”: Indiana Jones, Świątynia Bogów, Vollywood, winogronowa SPA z drewnianą wanną pełną trunku Bogów, Asterix i Obelix, oraz the Flinstones. Przygotawania do nich ciągną się długimi miesiącami, natomiast ozdabianie konstrukcji winogronami odbywa się w dzień i noc poprzedzające występ. Tysiące równiutkich winogron ułożonych w misterne wzory robi niesamowite wrażenie. Niestety nie zgłębiłam tajemnicy ich przyczepiania.

















Jak na prawdziwe święto rodzinne przystało na Festa dell’Uva nie mogło zabraknąć licznych stranagów z dosłownie wszystkim: drewnianymi zabawkami i kuchennymi gadżetami, tekstylno-filcowymi szmaciakami, malowanym szklem, ręcznie wyrabianą biżuterią, przeróżnistymi kwiatami, regionalnymi produktami i oczywiście z darami natury. Moja młodsza córcia jak perszing pobiagła do straganu z pieczonymi kasztanami. Nawet gumowe żelki i inne kolorowe cukierko-groszki nie były w stanie przyciągnąć jej uwagi. Po konsumpcji stwierdziła, że pierwszych pieczonych kasztanów najadła się na ten tydzień! Aż boję się mysleć, co będzie w przyszłym.....